O co tak naprawdę toczy się ta wojna? O kilkadziesiąt metrów drogi, która mogłaby połączyć dynamicznie rosnące osiedle Przybyszówka oraz potężną strefę przemysłową Rzeszów-Dworzysko z resztą miasta. Mogłaby, ale została zakładnikiem konfliktu interesów.
Głos ludu: „Piękny przykład, jak kilka osób utrudnia życie tysiącom”
Pod filmem pokazującymi ten przejazd natychmiast wylewa się fala frustracji zmęczonych kierowców i pasażerów. Internauci nie zostawiają na tej decyzji suchej nitki. W komentarzach czytamy wprost:
„Piękny przykład jak kilka osób może utrudnić życie kilku tysiącom osób” – pisze jeden z użytkowników.
Inny dodaje ostro:
„Mieszkańcy sobie aut nie życzą, to niech do przystanku chodzą. Drogę zamknąć albo otworzyć całkowicie”.
Oburzenie budzi też fakt, że miasto ulega protestom małej grupy, ignorując potrzeby rozrastającej się okolicy.
„Jak prezydent pozwolił, żeby prywatne osoby decydowały o publicznym terenie, to takie są skutki. Przecież to absurd, żeby na terenie należącym do miasta nie zrobić łącznika” – grzmi jeden z najpopularniejszych komentarzy.
W sieci pojawiają się też głosy, że petycję przeciwko drodze podpisała niewielka liczba osób, a miasto niepotrzebnie wstrzymuje inwestycję.
Dworzysko to już nie są puste pola
Mieszkańcy domów i bloków przy Miłocińskiej obawiają się tirów, hałasu i spalin pod oknami. Kupowali nieruchomości w spokojnej okolicy i teraz żądają od miasta, by zostawiło ich w spokoju. Tyle że kupując dom w granicach dynamicznie rozwijającego się miasta, trzeba liczyć się z jego naturalnym rozrostem.
Co więcej, argument o osiedlu, które trzeba chronić kosztem blokady drogi, powoli traci sens. Liczby w tej okolicy mówią same za siebie. Według dyskutujących w sieci mieszkańców, w rejonie Dworzyska oddano już setki lokali mieszkalnych, a w planach są kolejne duże projekty mieszkaniowe. Szybko może się okazać, że po drugiej stronie szlabanu będzie mieszkać więcej ludzi niż na starym Miłocinie. Czy ich prawo do normalnego dojazdu do pracy i szkół jest gorsze?
Ważny dojazd dla pracowników i uczniów
Obecna sytuacja to drogowy paraliż na własne życzenie. Pracownicy strefy ekonomicznej, mogliby przejechać prostym łącznikiem,ale muszą każdego dnia nadrabiać kilometry i marnować czas w gigantycznych korkach m.in. na ul. Krakowskiej czy Ceramicznej. Z kolei autobusy miejskie, które kursują tam w ciągu dnia, muszą tłuc się po dziurach i błocie. Jak oficjalnie wyjaśniał w lokalnych mediach Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa, linia ta ma dwa podstawowe zadania: dowóz pracowników do firm działających w strefie przemysłowej oraz dowóz dzieci z okolic ulicy Technologicznej prosto do Szkoły Podstawowej nr 25. Każdy protest przeciwko tej drodze uderza więc bezpośrednio w codzienny komfort najmłodszych mieszkańców Rzeszowa.
Mieszkańcy Miłocina powtarzają, że miasto powinno najpierw wybudować wielką Obwodnicę Północną. To piękna wizja, ale taka inwestycja wymaga długich lat budowy. Rzeszowianie potrzebują sprawnych dróg na już, a łącznik Miłocińska – Technologiczna, według wielu mieszkańców wydaje się być idealnym rozwiązaniem.
Miasto musi rosnąć, a chowanie się za szlabanem to droga donikąd.
Komentarze (0)