Wielki konkurs
Kiedy kilka miesięcy temu ogłoszono, że konkurs na nową siedzibę biblioteki przy ul. Piłsudskiego wygrał zespół światowej sławy architekta Kengo Kumy, Rzeszów pękał z dumy. Projekt inspirowany drewnianą konstrukcją i spiralą miał stać się nową ikoną miasta. Jednak entuzjazm szybko został przyćmiony przez oficjalny protest warszawskiej pracowni WXCA, która zajęła drugie miejsce.
O co toczy się spór przed KIO?
Warszawscy architekci postawili miastu i zwycięzcom bardzo mocne zarzuty. Według nich:
• Projekt jest niefunkcjonalny: Podnoszony jest argument o trudnej komunikacji wewnątrz budynku (tzw. 50 półpoziomów).
• Naruszenie anonimowości: To najcięższy kaliber zarzutów. WXCA sugeruje, że sędziowie konkursowi mogli wiedzieć, czyją pracę oceniają, a na ostateczny wybór miały wpływać naciski ze strony władz miasta.
Przypomnijmy, że oliwy do ognia dolało samo jury konkursowe. Czterech sędziów złożyło tzw. votum separatum, odcinając się od werdyktu większości. To właśnie te wątpliwości stały się fundamentem odwołania, którym od kilku dni żyje cała branża.
Dwa scenariusze dla Rzeszowa
Decyzja Krajowej Izby Odwoławczej może pójść w dwóch kierunkach:
1. Zielone światło dla Kengo Kumy: Jeśli Izba oddali odwołanie, miasto niezwłocznie podpisze umowę z architektami i rozpocznie proces projektowy. To oznaczałoby, że Rzeszów zyska obiekt o światowej skali.
2. Powtórka lub unieważnienie: Jeśli zarzuty o naruszenie anonimowości się potwierdzą, KIO może nakazać unieważnienie konkursu. Dla Rzeszowa oznaczałoby to lata opóźnień i ogromną wpadkę wizerunkową.
Czekamy na „biały dym”
Dla Rytmu Rzeszowa sprawa jest jasna: bez względu na wynik, ten wyrok zmieni planowanie wielkich inwestycji w naszym mieście. Czy postawimy na odważną architekturę z Japonii, czy zostaniemy przy tradycyjnych rozwiązaniach po długim sporze prawnym?
Będziemy dla Was śledzić komunikaty z Warszawy przez cały dzień.