„Rzeszów to nie Kraków”
Konrad Fijołek podkreślił, że nie zgadza się z porównywaniem sytuacji Rzeszowa do innych miast, w których pojawiają się inicjatywy referendalne.
– Rzeszów to nie Kraków. U nas sytuacja wygląda zupełnie inaczej i nie ma tu żadnych racjonalnych powodów do organizowania referendum – napisał prezydent miasta.
Według włodarza stolicy Podkarpacia mieszkańcy mogą obserwować rozwój miasta w wielu obszarach, a Rzeszów systematycznie umacnia swoją pozycję jako jedno z najlepiej ocenianych miejsc do życia w Polsce.
Prezydent wskazuje na nowe inwestycje i miejsca pracy
W swoim wpisie Konrad Fijołek zwrócił uwagę na rozwój gospodarczy miasta oraz nowe miejsca pracy.
Jako przykłady podał między innymi planowane utworzenie 1000 nowych etatów przez BSH oraz najnowszą inwestycję firmy Pratt & Whitney (RTX), której wartość ma wynieść 100 milionów dolarów.
Prezydent zaznaczył również, że Rzeszów regularnie zajmuje wysokie miejsca w rankingach jakości życia i zbiera pozytywne opinie odwiedzających miasto gości.
„Chodzi o politykę i ambicje”
Zdaniem Konrada Fijołka inicjatorzy pomysłu referendum kierują się przede wszystkim względami politycznymi.
– W tej idei referendum wcale nie chodzi o to, że w Rzeszowie jest trudna sytuacja. Chodzi o coś zupełnie innego – o czystą politykę i ambicje wąskiej grupy ludzi – stwierdził.
Burzliwa dyskusja pod wpisem
Pod wpisem prezydenta szybko pojawiło się kilkaset komentarzy. Część mieszkańców popierała stanowisko Konrada Fijołka. Nie brakowało jednak głosów krytycznych. W komentarzach pojawiały się uwagi dotyczące korków, bezpieczeństwa na ulicach, wysokich cen mieszkań, rozwoju zabudowy mieszkaniowej czy realizacji wcześniejszych obietnic wyborczych.
„Może i jest chwalone przez gości, ale według wielu mieszkańców jakość życia w ostatnich latach bardzo spadła. Związane jest to z brakiem rozwiązań najważniejszych problemów takich jak paraliż komunikacyjny (korki), spadek bezpieczeństwa komunikacyjnego na ulicach czy wzrost kosztów utrzymania” – napisał jeden z komentujących.
Inni zwracali uwagę na sytuację na rynku pracy.
„Przybywa świetnych miejsc pracy za najniższą krajową i na umowę zlecenie” – skomentowała jedna z mieszkanek.
Jednocześnie część komentujących uważa, że pomysł referendum nie znajduje uzasadnienia w obecnej sytuacji miasta.
„Ja też nie potrzebuję referendum do szczęścia” – stwierdził jeden z uczestników dyskusji.
To pokazuje, że temat referendum budzi wśród mieszkańców duże emocje, a opinie na temat obecnej sytuacji Rzeszowa pozostają podzielone.
Komentarze (0)