Problem miał zniknąć po interwencji mieszkańców
Sprawa dotyczy odcinka ul. Broniewskiego między skrzyżowaniami z ul. Okulickiego i ul. Ofiar Katynia. Kierowcy od dłuższego czasu zwracali uwagę na niespójne oznakowanie. Jadąc od strony ul. Okulickiego, musieli stosować się do ograniczenia prędkości do 20 km/h, które nie było odwołane na dalszym odcinku. W przeciwnym kierunku na znacznej części tej samej ulicy obowiązywał limit 50 km/h.
MZD zapowiadało korektę
Po interwencji mieszkańca, Rafała Barana, Miejski Zarząd Dróg poinformował, że przygotował projekt stałej organizacji ruchu. Zakładał on montaż znaku B-42, czyli „koniec zakazów”, w rejonie budynku nr 28 przy ul. Broniewskiego. Dokumentacja miała trafić do zaopiniowania przez Komendę Miejską Policji oraz do zatwierdzenia przez Wydział Komunikacji Urzędu Miasta Rzeszowa.
Zapowiedź była, efektu w terenie brak
MZD deklarował, że po uzyskaniu wymaganych zatwierdzeń niezwłocznie zleci montaż nowego oznakowania. Miało to ujednolicić zasady ruchu i zakończyć sytuację, w której kierowcy na jednej ulicy spotykali się z różnymi limitami prędkości zależnie od kierunku jazdy.
Na razie jednak, jak wskazują mieszkańcy, sprawa nie doczekała się widocznego finału w terenie. Oznacza to, że kierowcy nadal mogą mieć wątpliwości, jakie ograniczenie faktycznie obowiązuje na problematycznym odcinku.
Ulica czeka na porządek w oznakowaniu
Sprawa ul. Broniewskiego pokazuje, że nawet niewielka zmiana w organizacji ruchu potrafi ciągnąć się miesiącami. A chodzi przecież nie o wielką przebudowę, tylko o uporządkowanie oznakowania, które ma być jasne dla kierowców i nie zostawiać miejsca na interpretacje.
Mieszkańcy liczą, że zapowiedzi MZD w końcu przełożą się na konkretne działania. Bo „koniec drogowego absurdu” dobrze brzmi w komunikacie, ale najlepiej wygląda dopiero wtedy, gdy pojawia się na ulicy - najlepiej w formie właściwego znaku.
Komentarze (0)