Rafowy „kwiatek do kożuszka”?
Scenariusz brzmi jak z kiepskiej komedii: lotnisko, kontrola bezpieczeństwa, uśmiechnięty turysta i… fragment rafy koralowej w bagażu. Dla niego to pewnie piękna ozdoba do salonu, która miała przypominać o słońcu i szumie fal. Dla służb celno-skarbowych to twardy dowód na próbę przemytu okazów objętych ścisłą ochroną na mocy Konwencji Waszyngtońskiej (CITES).
Turysta najwyraźniej zapomniał, że rafa koralowa to nie kamień, który można sobie ot tak podnieść z plaży. To żywy (lub martwy, ale nadal chroniony) skarb, którego wywożenie jest surowo zabronione. Efekt? Wakacyjny klimat prysł w momencie, gdy zamiast do taksówki, podróżny musiał skierować się na rozmowę wyjaśniającą.
Prawo, które nie zna „wakacyjnego luzu”
Warto przypomnieć raz a dobrze: przewożenie przedmiotów pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego, które są chronione, to nie wykroczenie typu „zapomniałem wyjaśnić”. To przestępstwo. Za próbę przemytu fragmentów rafy grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.
Celnicy w Jasionce, jak zwykle czujni, nie dali się zwieść opowieściom o „znalezisku na plaży”. Rafy nie można sobie po prostu wziąć na pamiątkę, nawet jeśli wygląda bardzo dekoracyjnie.
Lekcja dla nas wszystkich
Ten przypadek to idealna przestroga przed kolejnymi sezonami urlopowymi. Jasionka to nowoczesne lotnisko, a tamtejsze służby celne mają oko wyostrzone jak brzytwa. Zanim więc zdecydujecie się „zwinąć” z plaży w egzotycznym kraju coś, co wydaje się niezwykle atrakcyjne – dwa razy się zastanówcie.
Zamiast kawałka rafy, który będzie zbierał kurz na półce, lepiej przywieźć zdjęcia. Są legalne, darmowe i – co najważniejsze – nie kończą się wizytą u prokuratora.
fot. Izba Administracji Skarbowej w Rzeszowie/ kawałek rafy na lotnisku w Jasionce