Rajd dla każdego, nie tylko dla zawodowców
Organizatorem wydarzenia jest Automobilklub Rzeszowski, a sama impreza odbędzie się 11 kwietnia 2026 roku w Błędowej Tyczyńskiej, w gminie Chmielnik. To amatorska impreza samochodowa, która jednocześnie inauguruje sezon jako pierwsza runda Mistrzostw Okręgu Rzeszowskiego PZM w Sprincie. Co ważne – do udziału nie potrzeba licencji rajdowej. Wystarczy prawo jazdy i sprawny samochód dopuszczony do ruchu. Granica między kibicem a uczestnikiem? W tym przypadku praktycznie nie istnieje.
Trasa z rajdowym charakterem
Zawodnicy zmierzą się na około 2-kilometrowej próbie sprawnościowej, która nie jest przypadkowa. To fragment odcinka specjalnego znanego z Rajdu Rzeszowskiego – a więc trasa wymagająca, techniczna i dająca sporo emocji.
Każda załoga pokona ją trzykrotnie, a przejazdy z pomiarem czasu odbędą się w godzinach od 11:30 do 13:30. Tu nie chodzi tylko o prędkość – liczy się precyzja, refleks i opanowanie.
Dzień pełen motoryzacyjnych emocji
Zawody rozpoczną się już rano od odbioru administracyjnego i badań technicznych pojazdów. Następnie kierowcy będą mogli zapoznać się z trasą, co często okazuje się kluczowe w walce o najlepsze czasy.
Kulminacja wydarzenia nastąpi w południe, kiedy rozpocznie się rywalizacja na trasie. Po jej zakończeniu najlepsi zawodnicy staną na podium i odbiorą puchary. To intensywny dzień, w którym każda sekunda – dosłownie – ma znaczenie.
Ostatni moment na zgłoszenie
Zapisy na wydarzenie już trwają, ale czasu nie ma wiele. Rejestracja prowadzona jest elektronicznie i kończy się 8 kwietnia o godzinie 23:59.
Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego organizatorzy zachęcają do szybkiej decyzji. Zwlekanie może oznaczać, że zamiast na starcie… zostanie tylko miejsce przy barierkach.
Motoryzacyjne święto dla uczestników i kibiców
Chmielnicki Sprint to nie tylko rywalizacja, ale też widowisko. Dynamiczne przejazdy, dźwięk silników i zapach spalin tworzą klimat, który dla wielu fanów motoryzacji jest nie do podrobienia.
To jedna z tych imprez, gdzie emocje czuć nie tylko za kierownicą, ale też kilka metrów dalej – po drugiej stronie taśmy.
Bo czasem wystarczy jeden dzień, żeby przekonać się, jak smakuje… rajdowa adrenalina.
Komentarze (0)