Na czym polegałoby „208 tys. Plus”?
Pomysłodawcy (Paweł Musiałek i Piotr Trudnowski) zauważają, że mimo ogromnych nakładów na programy takie jak „800 plus” czy „Aktywny Rodzic” (tzw. babciowe), wskaźniki dzietności w Polsce nie rosną. Proponują, aby od 2027 roku zamiast comiesięcznych „kroplówek” finansowych, państwo wypłacało rodzicom jednorazowo 208 800 zł w ciągu miesiąca od narodzin dziecka.
Skąd wzięła się ta kwota?
To suma świadczeń, które obecnie rodzice otrzymują przez lata:
• 172 800 zł – to równowartość 800 zł miesięcznie wypłacanych przez 18 lat,
• 36 000 zł – to suma świadczenia „Aktywny Rodzic”.
Eksperci argumentują, że taka duża kwota „na start” mogłaby być dla młodych ludzi realnym impulsem do decyzji o dziecku, np. poprzez sfinansowanie wkładu własnego na mieszkanie lub zakup większego auta.
Jak miałoby to zostać sfinansowane?
To najbardziej kontrowersyjny punkt propozycji. Aby zbilansować budżet, autorzy pomysłu postulują:
• Rezygnację z 13. i 14. emerytur, argumentując, że wydatki emerytalne rosną wraz ze starzeniem się społeczeństwa, podczas gdy liczba dzieci uprawnionych do „800 plus” spada.
Czy to ma szansę wejść w życie?
Na ten moment nie ma żadnych oficjalnych planów rządowych w tym zakresie. Propozycja jest „prorodzinną prowokacją intelektualną”, która ma zmusić do dyskusji o efektywności wydawania miliardów złotych na politykę społeczną.
Główne wątpliwości, o których mówią ekonomiści:
• Ryzyko inflacyjne: Tak duży zastrzyk gotówki skierowany na rynek nieruchomości mógłby wywołać natychmiastowy wzrost cen mieszkań.
• Bezpieczeństwo rodzin: Obecny system „800 plus” daje rodzinom poczucie stabilizacji każdego miesiąca. Rezygnacja z niego na rzecz jednorazowej wypłaty to ogromna zmiana, która dla wielu osób mogłaby być ryzykowna.
Podsumowując, pomysł jest ciekawy z ekonomicznego punktu widzenia, ale politycznie bardzo ryzykowny, zwłaszcza w kontekście rezygnacji ze świadczeń dla seniorów