„Wielkie brawa dla organizatorów”
Wszystko zaczęło się od zdjęć opublikowanych na jednej z lokalnych grup sąsiedzkich. Mieszkańcy spacerujący Wisłokostradą w niedzielne popołudnie nie kryli zażenowania. Na fotografiach widać krajobraz po bitwie: plastikowe opakowania i resztki towarów rozrzucone wzdłuż rzeki.
„Wielkie brawa dla organizatorów i ludzi, wielkie brawa...” – pisze ironicznie autor zdjęć, wywołując lawinę komentarzy. Szybko okazało się, że problem śmieci to tylko czubek góry lodowej, pod którą kryją się głębokie podziały wśród Rzeszowian.
Konflikt „Miasto vs Powiat”
Największe emocje w dyskusji wzbudziła kwestia tego, skąd bierze się brak kultury. Niektórzy internauci bez pardonu wskazują palcem na osoby spoza Rzeszowa, które masowo odwiedzają targ przy Dworaka.
„Przyjadą powiatowi i nawyki zostają… Jakim trzeba być burakiem. Jak nauczeni defekować na środku własnego podwórka, to co ich obchodzi podwórko innych” – czytamy w jednym z najbardziej skrajnych komentarzy. Ta narracja o „przyjezdnych, którzy nie szanują miasta”, pojawia się regularnie, budząc sprzeciw innych mieszkańców, którzy zauważają, że Rzeszowianie sami nie są bez winy.
„Cały Rzeszów w brudach tonie. Mieszkańcy nie widzą swego, tylko na przyjezdnych” – kontruje kolejna internautka, wskazując, że śmieci (np. po petardach sylwestrowych) zalegają w mieście od miesięcy, niezależnie od dnia targowego.
Gdzie są służby miejskie?
W ogniu krytyki znaleźli się nie tylko handlujący i kupujący, ale także Ratusz. Mieszkańcy punktują niewydolność systemu sprzątania, który zdaje się nie nadążać za tempem, w jakim „Wielki Targ” generuje odpady.
„Służby miejskie służą do obsługi spędu po wieśniakach przybyłych do Rzeszowa? Tak jest obsługa odpowiedzialna za to” – grzmi jeden z dyskutantów. Pojawiają się głosy, że miasto, promując się jako lider rankingów jakości życia, powinno w pierwszej kolejności zadbać o tak podstawową kwestię jak czystość w miejscach rekreacji.
Rzeszów liderem, ale czy czystym?
Dyskusja nad Wisłokostradą obnażyła smutną prawdę: nowoczesna infrastruktura, jak nowe ścieżki rowerowe czy chodniki, nie idzie w parze z kulturą ich użytkowania. Jak zauważa jeden z komentujących: „Chodniki im budują, a oni w krzaki idą. Niepojęte”.
Póki co, Wisłokostrada w ostatnią niedzielę stała się symbolem organizacyjnego chaosu i braku szacunku do wspólnej przestrzeni. Czy interwencja mieszkańców i nagłośnienie sprawy sprawi, że w przyszłą niedzielę spacer nad Wisłokiem będzie przyjemniejszy? Czas pokaże.