Pierwsze kilometry za nim
Jan Baranik rozpoczął swoją wyjątkową wyprawę w Bieszczadach. Każdy kolejny krok ma przybliżać go nie tylko do celu podróży, ale przede wszystkim do celu znacznie ważniejszego – wsparcia Olinka, który potrzebuje specjalistycznego leczenia i rehabilitacji.
Dziadek Olinka już od pierwszych kilometrów spotyka się z ogromną życzliwością mieszkańców i turystów. Wielu zatrzymuje się, aby porozmawiać, zrobić pamiątkowe zdjęcie i wesprzeć prowadzoną zbiórkę.
Idzie z myślą o wnuku
Ta wyprawa to coś więcej niż sportowe wyzwanie. To symbol miłości, determinacji i walki o zdrowie wnuka. Jan Baranik od miesięcy przygotowywał się do marszu, wierząc, że dzięki nagłośnieniu akcji uda się dotrzeć do ludzi o wielkich sercach.
Każdy dzień na trasie to kolejne kilometry, ale także szansa na zainteresowanie kolejnych osób historią Olinka i zachęcenie ich do wsparcia zbiórki.
Można śledzić jego drogę
Relacje z wyprawy oraz zdjęcia z trasy pojawiają się na bieżąco w mediach społecznościowych. Dziadek Olinka pokazuje kolejne etapy marszu, spotkania z napotkanymi ludźmi i miejsca, przez które prowadzi jego niezwykła podróż.
To historia, która pokazuje, jak wiele można zrobić z miłości do najbliższych i jak ogromną siłę ma ludzka determinacja.
Komentarze (0)