Garnitur zamiast stroju biegowego
Marcin Król jest już kojarzony z bieganiem w garniturze. Nietypowy strój stał się charakterystycznym elementem jego sportowych startów i sposobem na zwracanie uwagi na akcje, które chce wspierać.
W niedzielę pojawił się na starcie Biegu „Nieuchwytni” w Łańcucie. To pierwsza edycja wydarzenia, które wykorzystuje nietypową formułę „ruchomej mety”. Biegacze ruszyli o godz. 10:00, natomiast 15 minut później za uczestnikami wyruszyła meta. Jej prędkość stopniowo rosła - od 15 do nawet 35 km/h. Gdy meta dogoni zawodnika, jego rywalizacja się kończy.
Król pobiegł oczywiście w charakterystycznym dla siebie garniturze. W swoich relacjach z trasy pokazywał kolejne momenty niedzielnego startu.
Tym razem bieg ma jeszcze jeden cel
Start w Łańcucie Marcin Król połączył ze swoją akcją „Bieg w garniturze dla Igi”. Chodzi o pomoc Idze Jastrzębskiej, młodej lekarce i byłej zawodniczce lekkoatletyki, której życie zmieniło się po zachorowaniu na kleszczowe zapalenie mózgu.
Iga zachorowała w czerwcu 2024 roku. Początkowo pojawiły się objawy przypominające zwykłą infekcję. Jej stan szybko jednak się pogarszał. Doszło m.in. do utraty czucia w kończynach, problemów z mówieniem, silnego bólu i problemów z oddychaniem. Konieczna była intubacja oraz śpiączka farmakologiczna.
Po wielu tygodniach walki o życie rozpoczęła długą rehabilitację. Obecnie jej bliscy koncentrują się na dalszej terapii i odzyskiwaniu sprawności. Jak opisują, Iga oddycha samodzielnie, je normalne posiłki, coraz dłużej siedzi i podejmuje próby komunikowania się.
Chciała zostać lekarzem i pomagać innym
Historia Igi ma dla Marcina Króla szczególny wymiar. Przed chorobą sama przygotowywała się do pracy w zawodzie lekarza. Ukończyła studia medyczne, rozpoczęła staż w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Krakowie, a jednocześnie trenowała lekkoatletykę.
Dziś jej największym celem jest odzyskanie możliwie dużej sprawności. Rehabilitacja jest jednak długotrwała i wymaga znacznych nakładów finansowych.
Dlatego Król wykorzystuje swoje kolejne starty, aby nagłaśniać zbiórkę i zachęcać do pomocy.
„Jestem szczęśliwy, że mogłem być częścią tego biegu”
Bieg „Nieuchwytni” sam w sobie ma charakter charytatywny. Organizatorzy przekazują minimum połowę wpisowego na rzecz Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci w Rzeszowie. Celem wydarzenia jest połączenie sportowej rywalizacji z pomocą potrzebującym.
Dla Marcina Króla niedzielny start był więc okazją do połączenia dwóch ważnych dla niego rzeczy - biegania oraz pomagania.
Po zakończeniu wydarzenia opublikował relację, w której podkreślił, że cieszy się, iż mógł być częścią inicjatywy. Na nagraniu widać go zarówno na trasie, jak i wśród uczestników wydarzenia.
Nie chodzi tylko o sam bieg
Bieg w garniturze jest przede wszystkim sposobem na zwrócenie uwagi na historię osoby, dla której prowadzona jest zbiórka. Każdy kolejny start pozwala dotrzeć z informacją o Idze do nowych osób.
Tym razem miejscem tej sportowej akcji był Łańcut. I Bieg „Nieuchwytni” odbył się w niedzielę, 20 września, ze startem przy ul. Orzeszkowej. Organizatorzy przygotowali trasę w formule ruchomej mety, a uczestnicy mogli sprawdzić, jak długo pozostaną przed goniącą ich metą.
Marcin Król po raz kolejny pobiegł w garniturze. Tym razem każdy jego kilometr miał jednak jeszcze jeden cel - przypominać o Idze i jej walce o powrót do sprawności.
Zbiórkę na rehabilitację Igi można wesprzeć za pośrednictwem serwisu Siepomaga. Zbiórka „Bieg w garniturze dla Igi”
*Fotografia do artykułu wykonana przez: fotografika_piotr_zubrzycki: Instagram
Komentarze (0)