reklama

[WYWIAD] Kamil Walczyk -zwycięzca Półmaratonu Rzeszowskiego 2025.

Opublikowano:
Autor:

[WYWIAD] Kamil Walczyk -zwycięzca Półmaratonu Rzeszowskiego 2025. - Zdjęcie główne
Autor: Fot. Prywatne archiwum Kamila Walczyka | Opis: Zwycięzca Półmaratonu Rzeszowskiego 2025

Udostępnij na:
Facebook
Rytm SercaRok po spektakularnym zwycięstwie w stolicy Podkarpacia, triumfator Półmaratonu Rzeszowskiego zdradza nam kulisy swojego sukcesu. Dowiedz się, dlaczego trasa na Bulwarach nie wybacza błędów, co jeść trzy godziny przed startem i dlaczego 12 kwietnia znów zobaczymy go na linii mety.

Wspomnienie ubiegłorocznego finiszu, gdy wspólnie z synem przecinał zwycięską wstęgę, wciąż wywołuje u niego ogromne emocje. Choć rzeszowska trasa ma swoje kaprysy, to właśnie tutaj Kamil Walczyk startuje nieprzerwanie od sześciu lat. W szczerej rozmowie mistrz opowiada o morderczych treningach typu „double threshold”, radzeniu sobie z pułapką przetrenowania oraz rytuałach, bez których nie wyobraża sobie dnia zawodów. Zapraszamy do lektury!

 

Minął prawie rok od Twojego triumfu w Rzeszowie. Gdy dziś zamykasz oczy i myślisz o tamtym biegu, jaki obrazek jako pierwszy pojawia się pod powiekami?

Gdy przecinamy wstęgę razem z synem Kacperkiem. Niesamowite uczucie. Tak, wspominam do dziś. Był to drugi raz kiedy był ze mną na Półmaratonie Rzeszowskim. Pierwszy w 2020 roku - zarazem mój debiutancki start w Rzeszowie i również wygrany.


Półmaraton Rzeszowski słynie z szybkiej trasy na Bulwarach. Jak z perspektywy profesjonalisty oceniasz specyfikę tej trasy? Czy to faktycznie idealne miejsce na bicie rekordów życiowych?

Wg mnie trasa nie jest idealna. Ma sporo zakrętów, różnorodną nawierzchnię oraz jak to bywa na Bulwarach zawsze wieje w twarz. :) Choć życiówkę- niestety nieoficjalną, bo akurat w 2023 roku wygasł atest trasy- mam z Rzeszowa. W ten dzień warunki były niemalże idealne do biegania.

Wielu biegaczy wspomina, że doping na rzeszowskim Rynku i Bulwarach niesie jak nigdzie indziej. Czy Ty, biegnąc po zwycięstwo, w ogóle słyszysz kibiców, czy jesteś w całkowitym „tunelu" skupienia?

Tak, tutaj całkowicie się zgadzam. Uwielbiam tu biegać, zawsze powtarzam, że czuję się w Rzeszowie jak u siebie i wydaje mi się, że wiele osób mnie rozpoznaje i kibicuje, bo to już 6 rok z rzędu kiedy jestem na Półmaratonie Rzeszowskim. Kibice niosą, czuję ich obecność.

Jak wyglądał Twój kluczowy trening na 2-3 tygodnie przed startem w Rzeszowie? Czy stawiasz wtedy na długie wybiegania, czy raczej na krótkie, bardzo dynamiczne odcinki?

Biegam różne odcinki tj dwu, trzy, pięcio kilometrowe w tempie progowym i tym, które chce uzyskać podczas półmaratonu. Oczywiście między rozbieganiami, które są również ważne.

Wiele osób przygotowujących się do startu popełnia błąd „przetrenowania" tuż przed zawodami. Jak Ty radzisz sobie z tzw. taperingiem (schodzeniem z obciążeń) w ostatnim tygodniu przed półmaratonem?

Ostatni mocniejszy akcent w tempie startowym robię 4 dni przed półmaratonem. Ostatnie dwa dni przed to już tzw. rozruchy po 7-10 km.

Gdybyś miał wskazać jedną jednostkę treningową, która najbardziej pomogła Ci wygrać w zeszłym roku, to co by to było?

Ciężko jest ocenić która. Każdy trening ma swój cel i jest po coś. Jednak gdybym musiał wybrać jeden szczególny to byłby to double threshold.

Jak wygląda Twój typowy dzień „mistrza" przed startem w zawodach? Masz jakieś swoje rytuały, bez których nie wyjdziesz na trasę?

Przed wyjazdem z domu roluję się. Trzy godziny przed startem jem bułkę z dżemem i serkiem. To tyle :)

Czy zobaczymy Cię w najbliższym czasie na podkarpackich trasach biegowych? 

Oczywiście do zobaczenia 12 kwietnia na Półmaratonie Rzeszowskim! Wiem, że co by się nie wydarzyło muszę tam być. Nie zawsze w formie, jak dwa lata temu, gdy przesadziłem z treningiem oraz ze świętami. :) Tak się składa, że w tym roku również bieg wypada tydzień po nich. Czy cztery lata temu gdy biegałem na antybiotyku. Od kiedy pierwszy raz tu przyjechałem zawsze się stawiałem, bo uwielbiam tutaj biegać. Super organizacja i atmosfera. Z tego co widać w Rzeszowie biegam dobrze co drugi rok, ale w tym postaram się to zmienić . :)  Już nie mogę się doczekać!

Nasz rozmówca nie pozostawia wątpliwości – 12 kwietnia ponownie zamelduje się na starcie w Rzeszowie. Choć trasa bywa wymagająca, a wiatr na Bulwarach potrafi dać się we znaki, to właśnie atmosfera naszego miasta i niesamowity doping kibiców sprawiają, że wraca tu od sześciu lat. Pozostaje nam życzyć „lekkiej nogi” oraz równie udanego finiszu, co przed rokiem. Do zobaczenia na trasie!

Fot. Prywatne archiwum Kamila Walczyka

 
 
 
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo