Choć dzisiejszy czwartek 2 lipca przyniósł upragnione ochłodzenie, a z nieba w końcu spadł deszcz, Rzeszowianie szybko nie zapomną tropikalnych temperatur, które jeszcze kilka dni temu paraliżowały miasto. Afrykański żar, który lał się z nieba, dał się we znaki każdemu z nas. Prawdziwe oblężenie przeżywały jednak placówki medyczne. Skontaktowaliśmy się z Klinicznym Szpitalem Wojewódzkim w Rzeszowie, aby sprawdzić, jak ekstremalna pogoda wpłynęła na sytuację na oddziałach ratunkowych i czy do szpitala trafiła lawina pacjentów poszukujących pomocy.
Zwiększona liczba pacjentów
O tym, jak trudny był to czas dla ludzkich organizmów, najlepiej świadczą oficjalne dane napływające z placówek medycznych. Jak poinformowała nas Karolina Małek, rzecznik prasowy Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie, tropikalna pogoda natychmiast przełożyła się na sytuację na korytarzach placówki.
W związku z utrzymującymi się przez dłuższy czas wysokimi temperaturami, Szpitalny Oddział Ratunkowy odnotował podczas upałów znacznie zwiększoną liczbę zgłoszeń. Na SOR trafiają pacjenci z różnymi dolegliwościami, których pogorszenie stanu zdrowia ma bezpośredni związek z uderzeniem fali afrykańskich upałów.
Najczęściej są to objawy odwodnienia, ogólnego osłabienia, zawroty głowy, omdlenia, bóle głowy, nudności, a także pogorszenie stanu zdrowia u pacjentów z chorobami przewlekłymi, w szczególności chorobami układu krążenia. W ostatnich dniach pojawili się także pacjenci z objawami udaru cieplnego, który stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia oraz wymaga szybkiej interwencji medycznej
- informuje nas Karolina Małek, rzecznik prasowy Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego.
Seniorzy i dzieci
Karolina Małek wskazuje również, kto w tym trudnym okresie wymaga największej troski i opieki. Wśród osób, dla których wysokie temperatury stanowią najpoważniejsze zagrożenie, znajdują się przede wszystkim seniorzy, pacjenci zmagający się z przewlekłymi schorzeniami oraz najmłodsi.
Jak przekazuje rzecznik prasowy rzeszowskiego szpitala, w przypadku dzieci procesy przegrzania organizmu oraz utraty wody postępują niezwykle gwałtownie, przez co niepokojące symptomy mogą pojawić się znacznie szybciej niż u dorosłych. Największym wyzwaniem są najmłodsze pociechy. Maluchy nie są jeszcze w stanie same zakomunikować, że kręci im się w głowie, czują się osłabione lub po prostu chce im się pić, dlatego wymagają w czasie upałów szczególnej czujności ze strony opiekunów.
Apelujemy do rodziców i opiekunów o zapewnienie dzieciom stałego dostępu do wody, ograniczenie przebywania na słońcu w godzinach największego nasłonecznienia, stosowanie lekkiej odzieży i nakrycia głowy oraz zapewnienie odpoczynku w chłodnym lub zacienionym miejscu. W przypadku wystąpienia niepokojących objawów, takich jak znaczne osłabienie, apatia, senność, wymioty, gorąca i sucha skóra, zaburzenia świadomości lub omdlenie, należy niezwłocznie skontaktować się z placówkami medycznymi
- wyjaśnia Karolina Małek.
Prawdziwe niebezpieczeństwo
Skrajnie wysokie temperatury, z którymi mierzyliśmy się w Rzeszowie, to nie tylko kwestia dyskomfortu, ale przede wszystkim realne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia. Lekarze przypominają, że podczas takich ekstremalnych fal upałów musimy bezwzględnie dbać o podstawowe zasady bezpieczeństwa. Kluczowe jest regularne stosowanie kremów z wysokim filtrem UV, noszenie jasnych nakryć głowy oraz stałe nawadnianie organizmu. W godzinach największego nasłonecznienia, czyli między 11:00 a 15:00, jeśli to tylko możliwe, najlepiej zrezygnować z wychodzenia z domu i unikać intensywnego wysiłku fizycznego na pełnym słońcu.
Komentarze (0)